![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
Menu
Strona Glowna Ksiega Gosci O Mnie Archiwum
2006kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2007 styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2008 styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik Linki
Blogi przyjaciółMercy Amayor Morven Aneczka:) Stronki, które odwiedzam Video Kabarety... Skecze... My prison^_^ Orientalne konwersacje... Losux Czytam Locha Snejpa - Archiwum Ashwinder Mirriel Enchanted The Petulant Poetess Coloured Grey Oglądam HOUSE M.D. Ulubieni
wind-whispermolekuly-emocji wladca-pierscieni-love tideland rogacz boromirka estrin undeadlily roman-fairytale Kluby
severus-snapesnape morrowind slytherin-do-wladzy l-o-t-r swiat-tolkiena jezycjada-musierowicz lacrimosa hermiona-draco Credits
Graphic and design by Georgiana |
Hurra!!!!!! wtorek, 30 maja 2006 19:17:41 Jestem dziś very happy, bo po tygodniach namawiania udało mi się przekonać mamę (z ogromną pomocą NQ - dzieki;)), żeby mnie puściła do Okartowa na obóz żeglarski (tak, żeglarski - to do rzeszy zaniepokojonych harcerzy;)) Bardzo się z tego powodu cieszę... Ni o mała prośba do paszczaka Aneczki - jedź z nami, paszczaku łysy;)) Byłam dziś na konkursie informatycznym. Przez większość czasu miałam odczucia typu - "i co ja robię tu??", ale w pierwszym zadaniu się popisałam, choć było to jedno z trudniejszych:)) Niestety - programistka ze mnie żadna, trzeba się też wziąść za DOSa, ale nie wiem kiedy;)) Po konkursie teoretycznie mogłam iść do domu, ale stwierdziłam, ze wolę się objawić na francuskim;)) I dobrze sie stało, bo się dowiedziałam, że standardowo moge być nieklasyfikowana, z powodu małej ilości ocen;)) Hehe... czyli znowu czwórka (ja chce niemiecki!!). Dostałam też 5 z historii, za moje wypociny pod szumną nazwą "prace domowe"... Jak nie dostanę 5 na koniec to się wścieknę i hufnal kupię;)) Gargamelek został dziś przez nas deko wyśmiany, hiehie;)) I dobrze jej tak;)) To tyle;)) 3majcie się... Pozdro dla paszczaków:)) papa:* Falka komentarze [0] Zdrowieję;)) niedziela, 28 maja 2006 20:23:51 Zdrowieję, nareszcie;)) Jutro do szkoły:(( Niestety, ale 7 godziń gadania z paszczakami to dość kusząca wizja;)) Pewnie byłoby ze mną już dużo lepiej, gdyby nie "spotkanie lednicki" w piątek: otóż cały czas było mówione, że w to spotkanie będzie, więc ściągnęłam z Dąbrówki Aneczkę i poszłyśmy. Nie chciało nam się iść na nabożeństwo majowe, więc poszlyśmy do NQ. Tam niestety spełniłyśmy rolę katalizatora, doprowadzając do kłótni Niedamka z jego mamą i to w Dzień Matki (mamy ogromne wyrzuty sumienia, w dalszym ciągu, przynajmniej ja:(() Ogólnie, super, że wyszłam z domu, ale wolałabym nie spełnić funkcji katalizatora, mimo wszystko:(( Ech... W każdym razie w piątek niby jak byłam na powietrzu nie kasłałam, a "śmiechoterapia" zadziałała wykrztuśnie, ale mimo tego, jak wróciłam do domu poczułam się gorzej, zresztą kaszlę nadal, ale jutro do szkoly iść muszę, bo chcę mieć piątkę na koniec roku z historii:)) Ale pewnie mi się nie uda... Trochę chaotyczna ta notka, ale właśnie robię referat na histę (też chaotyczny). Ech, kończę już ten bełkot:)) 3majcie sie... Buźki dla paszczaków i Bani (pocieszyłaś mnie dzisiaj mimo wszystko):* papa:)) Falka komentarze [0] Takie tam... czwartek, 25 maja 2006 17:32:22 Dziś była u mnie z samarytańską wizytą Boromirka:)) Jest szczęśliwa, bo dorwała VI część "Wojny Pajęczej Królowej" :)) I czyta... Czyta... Czyta... A na koniec już nie pamięta po co czyta;)) Długo grałam na pianinie. Polonez idzie mi coraz lepiej, ale w "Dla Elizy" ciągle się mylę przy trzydziestodwójkach:/ Ech... Zdrowieję chyba, bo dziś trzeci dzień choroby, a ja nie jestem umierająca:)) Trochę żałuję, że nie pojadę jutro do Warszawy na spotkanie z papieżem Benedyktem XVI. Ale trudno. Złożyło się na to wiele okoliczności, ale nie będę się o nich rozpisywać. Istnieje cień szansy, że pojadę do Okartowa w tym roku, ale już sama nie wiem, czy to dobry pomysł. Cóż... Mam nadzieję, że w poniedziałek wrócę do szkoły:)) W końcu muszę mieć 5 z historii na koniec:)) Swoją drogą, czy to nie dziwne?? Brałam udział w olimpiadzie historycznej, przeszłam do drugiego etapu, a pani chce mi 4 postawić:/ Nawet mnie dwóją straszyła:/ Ale cieszę isę, bo napewno będę miała pasek:)) Dobra, kończę te pseudowynurzenia, pozdro for The Paszczaks:* 3majcie się, papa:)) Falka komentarze [2] Życzonka urodzinowe oraz o tym, jak przyjemnie jest chorować;)) środa, 24 maja 2006 18:15:41 Przede wszystkim, drogi nasz paszczkowaty Niedamku życzę ci zdrówka, szczęścia, pomyślności, spełnienia marzeń, samych pięknych chwil, silnych wiatrów w żagle, mocnej głowy oraz wytrzymałości w słuchaniu zwierzeń twych nieszczęsnych paszczaków;)) Dziękujemy za wszystko:* Dobra, kńczę te życzonka, bo się życzeniowato zrobiło:)) Wiecie co?? Polubiłam chorowanie (tak tak, jestem trzeźwa, nienaćpana, w pełni władz umysłowych;)) Wstałam dziś o godzinie 10, a więc zdążyłam się cudownie wyspać;)) Ledwo wstałam, stwierdzilam, że dawno nie grałam. Zasiadłam do piannka: gamy (15 min), wprawki (15 min), palcówki (15 min) i utworki (10 min)... Hehe:)) Potem poszłam do sklepu, dedukując, że pewnie paszczaki przyjdą;)) No i faktycznie. Ledwo zabrałam się za zmywanie, przyszła Aneczka z Niedamkiem;)) Dostałam prześliczny bukiet bzów (dzięki;)) Zaaplikowano mi śmiechoterapię (stwierdzam że jednak mam łaskotki:/) która, choć nie przyniosła efektów zdrowotnych, to jednak bardzo poprawiła mi humor;)) Potem rozwaliliśmy w walce drewniane miecze, które towarzyszyły mi przez ostatnie 3 lata;(( Niestety, na 3 musiałam iść do lekarza, który orzekl, że jestem przeziębiona (Ameryka w konserwie wprost:/) i przepisał mi leki:(( Wrrrrr.... Nienawidzę chorować:/ Choć lubię, jak mnie odwiedzają samarytańsko:)) To tyle na dziś:)) Papa:* Pozdro dla wszystkich, zwłaszcza dla Paszczkow:)) 3majcie się:)) P.S. Jeszcze raz wsiego naj for NQ P.S.2 Wpadnijcie jutro:)) Falka komentarze [2] Chora:/ wtorek, 23 maja 2006 17:00:41 No i taki finał ma moja samarytańska pomoc chorym... Mam anginę... Wrrrr... Wczoraj mimo zmęczenia do późna siedziałam nad historią, ale dziś rano obudziłam się z gorączką i oczywiście nie mogłam iść do szkoły:(( Najpierw pospałam, a potam wzięłam się za "Czarownika Iwanowa". Boska książka:)) Około drugiej coś mnie tknęło i wstałam. Zaczynam wierzyć w przeczucia... Ledwo się ubrałam przyszli do mnie z samarytańską wizytą Aneczka i NQ:)) Bardzo się ucieszyłam na widok tych Paszczaków:)) Muszę przyznać, że Aneczka jest lepsza niż Chuck N. Kupila sobie tramki. Nie do pary;)) Aneczką być;)) Hehe. Po chwili zaczęliśmy sie uczyć węzłów. Niestety, jestem motyla noga do tego:/ NQ podjął prawie bohaterską próbę nauczenia się kołysanki Brahmsa... N/C;)) Ale i tak szło mu lepiej niż "trębaczowi" na wczorajszym popisie:)) Mama zrobiła nam prawie frytki:)) Nistety, ledwo skończyliśmy, Aneczka musiała lecieć:(( Po jakimś czasie przyszła Boromirka:)) wróciliśmy do węzłów. W efekcie nauczyłam się ratowniczego, ósemki, prostego i wachtowego bodajrze:)) Cóż... W końcu jestem nie dość, że blondynką, to jeszcze ciemną:)) Po jakiejś godzince Boromirka i NQ poszli:(( No i zostałam sama:(( Ale nie na długo, bo Borunia jeszcze wpadnie dziś:)) Ogólnie stwierdzam, że nie jest tak źle chorować:)) Wizyta moich kochanych Paszczaków bardzo poprawila mi nastroj;)) Pozdro for everyone, expecially for The Paszczaks:* 3majcie się:)) P.S. Prawie robi wielką różnicę;)) P.S.2 Ten ostatni węzeł się wantowy nazywa... Mały błąd:)) Falka komentarze [1] Duma i uprzedzenie... poniedziałek, 22 maja 2006 20:21:59 Jestem z siebie niewyobrażalnie dumna... Po pierwsze - 4 na koniec z gegry... Wyczyn niemały;)) Po drugie - szansa na jedyną z klasy 5 z chemii... ;)) Po trzecie - fizyka, ale o tym pisałam... No i po czwarte, najważniejsze.... Jestem dumna z naszej Olenki, bo mimo wpadek prześlicznie zagrała na popisie... BRAWO!!:)):* Mam uprzedzenie... Do posania reportaży. Muszę takowy na jutro napisać. Wrrrrrr...:(( Co do przebiegu dziesiejszego dnia - Justynka mnie rozwaliła... Chyba zostanie swatką:)) Ale jest sie z czego pośmiać:)) Hehe... W szkole Aneczka była uprzejma mi przylutować, nie powiem w co... Następnym razem oddam (ostrzeżenie). Oczywiście kolejna scena z cyklu "Kasiu, gdzie byłaś". Ech... I kolejna biała bluzka do ręcznego prania... Wylądowałam w krzakach tym razem:/ Kończę, bo mam malinowy reportaż do napisania:/ Pozdro dla Paszczaków, and someone else;)) papa:* Falka komentarze [2] Geografia i fuzja oraz Jakub W... niedziela, 21 maja 2006 18:27:26 Uczę się geografiii, organizacja międzynarodowe;(( Jutro klasówka:/ Dziś jest przeprowadzana fuzja sojuszy MiB i FFa na Ogame. Hmmmm... Nie powiem, żebym była specjalnie szczęśliwa z tego powodu, ale mówi się trudno... Początkowo chciałyśmy odejść, ale z drugiej strony to jeszcze nie koniec świata... Pożyjemy, zobaczymy... Aby odreagować tę nieszczęsną fuzję 3 godziny jeździiłam na rowerze po Malince:/ Ledwo żyję, a tu geografia wita nas:/ Wrrrrr..... Zwiadomości pozytywnych to przeczytałam "Kroniki Jakuba Wędrowycza". Super książka! Muszę przyznać, że rzadko się na takie trafia... 3 miejsce w moim prywatnym rankingu, zaraz po "Władcy Pierścieni" i "Wiedźminie":)) Ech... Chyba mam doła:(( Powody bliżej nieokreślone... Acha, co so koloru w komentach, fabrycznie przez operatora narzucony jest czarny, mimo nafaszerowania skryptu komendami do bieli nic się nie zmienia:/ Pozdro dla Paszczaków, Olena, 3maj się na popisie, may the force be with you;)) Falka komentarze [3] :)) sobota, 20 maja 2006 10:04:42 Ech... Wczoraj nasze szkolne stado paszczaków było w niepełnym składzie, niestety. Aneczka na konkursie PTTKu. Dostałam 5 z fizyki, co wprawia mnie w ogromne wręcz samozadowolenie:)) Po lekcjach wraz z Niedamkiem w strugach (tfu) deszczu udaliśmy sie do Boruni, pocieszać chorą... Pierwszy raz w życiu widziałam jak ktoś umiera na katar;)) Najpierw wszystko bylo ok. Boro czuła się wzglednie dobrze. Gdy Olena poszła Boromirce zrobiło się gorzej;)) Nie czekając długo zanieśliśmy ją do łóżka, przykryli.śmy dwiema kołdrami, kocem i narzutą. Zaparzyliśmy jej też coldrexu. Coldrex sie studził, a my usiedliśmy koło niej i zaczęliśmy gadać. I nagle do naszych uszu doszło dramatyczne zawiadomienie: "Odchodzę". Sprawdziliśmy temperaturę - nie więcej jak 37,5... Brecht na miejscu, ale cudem zachowaliśmy powagę... Po wysłuchaniu kolejnych drametycznych stwierdzeń w stylu: "Stygnę" czy "Umieram" napoiliśmy ja Coldrexem i daliśmy kwadrans na śmierć w towarzystwie("Nie chcę umierać w samotności";)) Po jakichś dwudziestu minutach poszliśmy, zawiadomiwszy uprzednio jej babcię, że jej wnuczka jest umierająca. Jej babcia zrozumiała powagę sytuacji i zapowiedziała jej rychłą wizytę u psychologa;)) Hehe. Gdy dochodziliśmy do przystanku zobaczyliśmy Binga - psa Boromirki. Odprowadziliśmy go do domu i wróciliśmy na przystanku. Osobiście zamknęłam go w ogrodzie. Tymczasem gdy dochodziliśmy do przystanku kogóż ujrzały nasze oczy?? Binga ujrzały, niestety... Jak ten pies wylazł, tego nie pojmę... Spiesznie udałam sie do domu, bo na 19 miałam być na spotkaniu lednickim. Pojechałam na rowarze. Oczywiście cała nasza paczka stała na moście pijąc różne rzeczy - od napów smakowych po pseudowojaki... Na spotkanie spóźniliśmy się jakieś pół godziny... Gargamel of kors próbowal być złośliwy... Nie wyszło... Hehe... P spotkaniu znów na most... Dowiedziałam sie, że trzy moje kumpele bujają się w jednym facecie. Zapytane od kiedy powiedziały, że od zeszłego piątku;)) Mało nie padłam, ale co tam...Do domu wróciłam po 21... I to tyle jak chodiz o dzień wczorajszy:)) Pozdro 4 all, buźki dla Paszczaków;* Falka komentarze [2] Prawie jak watra i wizyta u przyjaciółki... czwartek, 18 maja 2006 23:06:40 Muszę przyznać, że ostatno mam dość dobry czas w moim żeyciu, gdyby nie konflikt i to dość ostry między dwoma bardzo mi bliskimi paszczakami. Dziś w szkole 2 godziny w-fu, czyli męczarni psychicznej oglądania biegów na stadionie w wykonaniu naszej klasy, oraz matma i anglik... Okazało się, że jednak będę miała pasek, co mnie bardzo cieszy. 7 pkt do przodu:)) Poszkole poszliśmy z Aneczką i Niedamkiem do Hufca, celem zrobienia gazetki o watrach wędrowniczych:/ Postanowiliśmy najpierw wykonać rysunek, którą to zaszczytną misję powierzyłyśmy NQ. Z użyciem 3 plakatówek kiepskiej jakości i pędzla nr. 2 udało mu się stworzyć "prawie jak watrę"... Niestety prawie robi wielką różnicę... Jak to podsumowała Morvena "zamiar był dobry";)) Później poszłyśmy właśnie do Morvenki. Było bardzo fajnie, muszę to przyznać, podobała mi sie zwłaszcza nasza pseudo metafizyczna rozmowa na temat zmian psychicznych człowieka na przestrzeni lat. Kitunia niestety nadal podłamana i dodatkowo zaanginiona;(( 3majcie się wszyscy i pozdrawiam Paszczaki oraz Morvenke:* P.S. Chyba kogoś zabiję... Moja ulubiona bluzka jest poplamiona żółtą plakatówką:/ wrrrr...... Falka komentarze [2] Dzień dwufazowy;)) środa, 17 maja 2006 22:09:11 Zaczynam mieć dość... Ale po kolei. Do szkoły przyjechałam na rowerze z Aneczką. Rowery zostawiłyśmy u babci naszego kumpla, z zamiarem wybrania się na "piętnastki" po lekcjach. W szkole jak w szkole. Śmiesznie jak zawsze. Po lekcjach pojechaliśmy. Wycieczka była super. Niestety, szybko się zmyliśmy bo zanosiło się na burzę (i znowu cudowne katharsis) i pojechaliśmy do domu Niedamka. Po niedługim czasie zjawił się jego młodszy brat, Gwiazdeczka (:*), razem z kumplem z naszego sojuszu (ogame) o wdzięcznym pseudonimie Gruby2. Jak zwykle rzuciłyśmy się adorować Gwiazdeczkę. Nie był zbyt szczęśliwy z uwagi na dwie rzeczy: -nie lubi tego, -był przy tym jego kumpel. Jednakże jako posiadaczka rzeszy kuzynów i kumpli skojarzyłam fakty i zarządziłam powtórzenie operacji na Kubie;)) Hiehiehie... No i Gwiazdeczka ma kłopot z głowy;)) Wszystko to było urozmaicone licznymi bójkami i łaskotaniami. Później wróciłam do domu. no i się zaczęło. Włączyłam kompa i wkurzyłam się, bo moja przyjaciółka tak w telegraficznym skrócie fochnęła się na mnie, że zmieniły się relacje w naszej paczce, na co mam bardzo mały wpływ... No i nie wiem już co robić... Co mnie cholernie wkurza to fakt, że obrywam za bezstronność w konflikcie:(( Wrrr..... Falka komentarze [1] Takie tam, czyli przemyslenia o niczym... wtorek, 16 maja 2006 19:18:26 Muszę przyznać, że dawno nie miałam tak przyjemnego dnia... Przede wszystkim - nastrój zbliżającej się burzy. Może jestem dziwna, ale uwielbiam taką pogodę. Gdy wróciłam do domu usłyszałam grzmoty, więc oczywiście jak zawsze wyszłam na dwór oglądać... Nie ma chyba nic piękniejszego, niż widok błyskawicy przecinającej ciemne, pochmurne niebo... Oświetlane jej blaskiem drzewa, wyginane przez wiatr... Liście na których mokrej powierzchni można zobaczyć przebłysk światła... Ten zapach powietrza, jedyny tak świeży i odżywczy. Czuję się tak, jakbym spędziła tydzień na spacerze w górach lub nad morzem. Kocham wiosnę... I znowu wielokropki:)) W szkole parę godzin spędziłam na pseudo metafizycznych rozważaniach o życiu. No i oczywiście pani od historii w wersji Sherlock Holmes;)) i kolega z klasy jako demoniczny zabójca owadów:)) Tylko jeden problem - przyjaciółka się chyba na nas fochnęła... Ale w sumie nie ma powodów, wiec mam nadzieję, że jej szybko przejdzie, choć wkurzyłam się na nią... Ale oprócz tego było bosko... Mam nadzieję, że tegoroczna wiosna będzie obfitowała w burze:)) Ale nie jutro!! Jutro jedziemy na rowery;)) 3majcie się wszyscy, buziaczki dla moich przyjaciół!! Papa:* Falka komentarze [2] Czym jest przyjaźń?? poniedziałek, 15 maja 2006 17:21:53 Zebrało mi sie na notkę filozoficzną (czy też fizoloficzną, jak kto woli;)) Otóż w ubiegłym roku poznałam pewną dziewczynę... Wszyscy mnie przed ną ostrzegali, mówiąc, że jest okropna i że będę miała przez nią problemy. A ja mimo to postanowiłam oceniać ją po tym jak się zachowuje wobec mnie. Bo początkowo była bardzo fajną kumpelą, a nawet przyjaciółką... Ale do czasu. Po kilku miesiącach zaczęłam się dowiadywać ciekawych rzeczy na swój temat, czasem od niej, a czasem od innych osób. Mało brakowało, a rozwaliła by też moją przyjaźń z innymi osobami, ale na szczęście nie udało jej się. Na dodatek winę za rozpad naszej "przyjaźni" przypisała mi, na prawo i lewo rozpowiadając, jaka to okrutna jestem... Jak pierwszy raz usłyszałam od przyjaciela, co ona opowiada na mój temat przepłakałam całą noc... Zaczęła wrzucać na moją przyjaciółkę, choć jej w ogóle nie zna. Gdy tylko widzimy się na korytarzu rzuca w moją stronę jakieś żałosne komentarze w stylu: "Kasiu, nie bulwersuj się", które w jej przekonaniu mnie denerwuję:(( Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja nadal mam nadzieję, że ona się opamięta, że zmieni jakoś swoje postępowanie... Gdy patrzę na naszą historię z perspektywy czasu zastanawiam się, czy warto inwestować czas w ludzi, przed którymi ktoś nas ostrzega... Bardzo mnie boli, że w jej przypadku to co słyszałam od innych sie sprawdziło, bo przez większość życia walczę z ocenianiem innych po pozorach... Co robić?? Dawać szansę każdemu?? Czy też słuchać ludzi, którzy znają tę osobę, którą poznajemy?? Falka komentarze [1] Poprawiny poprawin i mroczna wycieczka;)) niedziela, 14 maja 2006 22:57:04 Wczoraj byłam na poprawinach poprawin urodzin mojej przyjaciółki:)) Bylo zajebiście:)) Najbardziej podobała mi się wyprawa na cmenterz w środku nocy:)) Niedaleko mojej dzielnicy jest mały niemiecki cmentarzyk, bardzo zrujnowany. Jest to w zasadzie mały lasek z dołami po grobach (nagrobki zostały rozkradzione). Około 21 wczorajszej nocy stwierdziliśmy, że warto by było wybrać się na spacer. Zaproponowałam cmentarz. Było super. W ogóle się nie bałam (alkohol, odwaga, brawura czy głupota?? nie wiem). W zasadzie przeszliśmy tylko z jednej strony na drugą, ale i tak wrażenie było niesamowite - w ciemności lawirować pośród drzew, omijając dziury po grobach... Momentami ciarki przechodziły mi po plecach. Może nie jest to zbyt przyjemne miejsce spacerów, ale i tak było bosko... Trzeba to będzie powtórzyć:)) Pozdro dla Paszczaków... Falka komentarze [1] |
![]() |